AMYamyportfield.comWarto wiedzieć

Świat

Latarnie zostają w rozkładzie spacerów, dopóki pogoda pozwala

Na głównych alejkach światło zostaje do zmroku. Boczna ścieżka gaśnie razem z liśćmi.

Alejka z latarniami wśród jesiennych drzew, bez ludzi i bez tablic.

Październik skraca spacer po pracy, a latarnie na głównej alejce zostają włączone według zegara. Boczna ścieżka, której latem nikt nie sprawdzał, po zmroku jest już ciemna. To nie awaria. Tak jest zapisane w planie światła.

Miasta gaszą to, co nie jest ciągiem głównym. Kto idzie na pętlę, trzyma się słupów, a nie skrótu za stawem. Jedna latarnia przy ławce nie oświetla całego parku.

Pojedyncza latarnia na tle nieba, bez tabliczek.

Na promenadzie nad wodą bywa tak samo: rząd lamp stoi, dopóki wiatr nie zamyka zejścia. Komunikat wisi przy wejściu na szlak, nie na zdjęciu z zeszłego tygodnia.

Spacer kończy się tam, gdzie widać kolejny słup. Reszta może poczekać do soboty, gdy jest jasno dłużej.