Na Bałtyku jesień zaczyna się od prognozy, nie od zdjęcia mola
Przed wyjściem na wodę liczy się komunikat służb, nie pogoda z przedwczoraj na fotografii.

Zdjęcie spokojnego mola dobrze wygląda w październiku i właśnie dlatego myli. Bałtyk o tej porze zmienia się w ciągu jednego popołudnia. Kto wychodzi łodzią, kajakiem albo na ryby z brzegu, sprawdza prognozę i komunikaty służb ratunkowych w dniu wyjścia.
Porty i przystanie przygotowują się do sztormów w sposób, którego nie widać na pocztówce: zabezpieczone cumy, zamknięte zejściówki, przerwa w czarterze. To rutyna sezonu, nie zapowiedź konkretnego kataklizmu na konkretny dzień. Daty ostrzeżeń podają służby, nie felieton.

Spacer po molo, jeśli molo jest otwarte, kończy się tam, gdzie stoi barierka. Fala na zdjęciu z zeszłego tygodnia nie jest zgodą na wejście dziś.
Dla kogoś, kto tylko jedzie na weekend nad morze, praktyczna rada jest krótka. Sprawdzić, czy promenada jest otwarta, i nie planować wodowania, jeśli komunikat mówi inaczej. Morze poczeka.